|
Myszka leśna i szczur wędrowny, czyli M+M=WM
|
Była jesień, gdy spotkali się po raz pierwszy. Ona - myszka Melisa wybrała się z koleżankami na
urlop na wieś. Myszka uwielbiała wycieczki, urlopy, ale to, co najbardziej ciągnęło ją do wsi,
to było marzenie o własnym gospodarstwie. On - szczur Miecio szedł w tę samą stronę. Ponoć (tak mówiła
jego siostra) w osadzie było mnóstwo jedzenia. Miecio miał sprawdzić, jak się sprawy mają, zanim
cała jego rodzina przeniesie się w nowe miejsce.
Jesienią niektóre dni są ponure, zimne i deszczowe. Ten jednak był wesoły, słoneczny, bajecznie
kolorowy. Pogoda sprawiła, że myszki i szczur właśnie tego dnia jednocześnie wyruszyli z domu.
Myszki szły, wesoło rozprawiając o tym i owym, głównie o kolegach z lasu. Taki to był wiek,
że rozmowy o kolegach były szczególnie interesujące. Mnóstwo było przy tym chichotania.
Melisa słuchała wszystkiego ciekawie, ale sama niewiele miała do powiedzenia.
- Melisa, widziałaś jak on na ciebie patrzy?
- Kto? - spytała.
- No przecież Miętus.
- Nie widziałam - zaczerwieniła się po same koniuszki uszu, co wywołało kolejny chichot koleżanek.
- Oj patrzy, patrzy, chi, chi, chi.
Może i patrzył, ale Melisa nie patrzyła na niego. Miętus ... w markowym ubranku i z tym zaczepnym
uśmieszkiem... Nie. Marzyła o kimś spokojnym i mądrym, a jej koledzy tylko się popisywali,
wspinając na drzewa i rzucając żołędziami.
- O, już widać pierwszy dom - krzyknęła jedna z myszek. - Kto ostatni przy płocie, stawia lody.
Myszki dreptały szybko w stronę drewnianego ogrodzenia. Melisa razem z nimi. Chociaż była sprawną
myszką, niestety przebiegając w poprzek drogi nie spostrzegła wystającego kamienia i potknęła się.
Koleżanki biegły dalej, nie zauważywszy wypadku. Ale widział go szczur Miecio. Stał na drodze i
oglądał mapę, próbując zorientować się, gdzie we wsi jest gospoda. Bez pośpiechu odłożył mapę do
plecaka i podszedł do myszki.
- Boli coś? - spytał.
- Trochę kolano - odpowiedziała, patrząc uważnie na szczura.
- Mogę... - chciał ofiarować pomoc, ale w międzyczasie nadbiegły hałaśliwe koleżanki.
- Melisa, boli cię?
- Co się stało?
- Możesz chodzić?
Miecio pod wpływem naporu myszek, zaczął powoli wycofywać się. To wszystko było dla niego nowe,
nieznane, a on nie przepadał za nowościami.
Melisa w tym czasie podniosła się i otoczona gromadą koleżanek poszła w stronę domów. Obejrzała
się jeszcze, chcąc podziękować szczurowi, ale że grzebał już w swoim plecaku, nie zwracając na
nią uwagi, więc i ona nic nie powiedziała.
Takie było ich pierwsze spotkanie. Drugie miało miejsce dwa tygodnie później.
...
Myszki po wspaniale spędzonym czasie na wsi zbierały sie do powrotu do lasu. Natomiast Miecio
z rodziną przybył ponownie do wsi, tym razem po to, by zamieszkać w niej na stałe. Myszki
i rodzina szczurów spotkały się w gospodzie, gdzie Melisa z koleżankami spędzała ostatni urlopowy
wieczór.
Szczury weszły do gospody z zamiarem zanocowania w niej. Gosia, siostra Miecia, od razu zauważyła
wesołą gromadkę myszek. Podeszła prosto do nich.
- Czy można się dosiąść? - spytała.
- Prosimy - odpowiedziały.
- Ależ Gosia, poszukajmy innego miejsca. - Miecio odciągał ją od stołu.
Ale innego wolnego miejsca nie było. Gospoda była zatłoczona z racji kończącego się tzw.
wydłużonego weekendu.
- Przecież widzisz, że nie ma miejsca - rzuciła bratu, a kierując się w stronę myszek
powiedziała - Co ja z nim mam? Mądry niesłychanie. Wiedza olbrzymia, wybitny specjalista,
ale życiowo ... całkowicie niezaradny.
Myszki uśmiechnęły się grzecznie i starając się nie zwracać uwagi na plotkującą szczurzycę,
szeptały dalej między sobą. Jedynie Melisa ciekawie zerkała w stronę szczurów, a właściwie w
stronę jednego szczura. Rozpoznała Miecia i miała wielką ochotę porozmawiać z nim, ale nie
wiedziała, jak się do tego zabrać. Za to Gosia nie miała z tym żadnych problemów.
- Wiecie, kochane myszki - zaczęła, przysiadając się do Melisy. - Wracając do mojego niezaradnego
brata. ...Kiedyś zabrał przyjaciela kota (jak szczur, swoją drogą, może mieć za przyjaciela kota?)
na ślub kuzynki. Wyobrażacie sobie ten popłoch?
Myszki wyobrażały sobie doskonale.
- Mówiłam mu, żeby nie brał. Powiedział, że już nie będzie tak robił, ale... to samo zrobił z
ulubionym kanarkiem. Potem jeszcze zabrał owady w akwarium. Jak można zabrać owady na ślub?
- No widzisz, mój Mieciu, chichoczą z ciebie.
Myszki, owszem, chichotały, ale nie z Miecia. Śmiały się z Gosi.
- Co wam jest, kochane? Może dać wam melisy. Jest świetna na uspokojenie. Jedna moja...
Dalszą wypowiedź szczurzycy zagłuszył chóralny śmiech myszek. Aż się inni zaczęli oglądać.
Gosia trochę się zmieszała.
- Podejrzane towarzystwo - szepnęła do kuzynki. A głośno powiedziała - Nie rozumiem. Czy ktoś
może mi wytłumaczyć, skąd ten śmiech?
- Ależ tak.
- Tak, tak.
Wreszcie myszka Melisa zlitowała się nad biedną Gosią i przedstawiła się.
- Melisa jestem.
- Miło mi. Gosia - odruchowo odpowiedział szczurzyca. Ale zaraz wykrzyknęła - Melisa?! A
cóż to za imię?
- U nas wszyscy mają takie imiona. To jest Niezapominajka, to Konwalijka, a to Przytulia.
- A w lesie został jej Miętus - zachichotały myszki, zerkając na Melisę.
Mieciu, który przysłuchiwał się całej rozmowie, pomyślał, że nie lubi Miętusa.
- Dziwne te wasze imiona. U nas w rodzinie wszyscy nazywają się normalnie: mój brat Miecio;
ja jestem Gosia; moja kuzynka - Zośka.
- Zapomniałaś powiedzieć - odezwał się nieśmiało Miecio - że mama nazwała cię Gossip*. Tylko
ty zmieniłaś imię po jednej z lekcji angielskiego.
Melisa była mu wdzięczna za te słowa. Natomiast szczurzyca oburzyła się.
- Mama z pewnością nazwałaby mnie Gosią, gdyby nie posłuchała swego brata. Zawsze miał dziwne
pomysły. ... Tak to właśnie jest z braćmi - to już było skierowane do myszek.
Gosia mogłaby dużo więcej opowiedzieć o swojej rodzinie, ale myszki zaczęły się zbierać do snu.
- Jaka szkoda, moje kochane. Mam nadzieję, że zobaczymy się jutro.
- Jutro przed obiadem wracamy do domu - odpowiedziała Melisa. - Nie wiem, czy się kiedykolwiek
spotkamy. - Myszka smutno spojrzała na Miecia.
- Trudno - bez cienia żalu powiedziała Gosia, rozglądając się po gospodzie za nowymi
słuchaczami. Jednak tych było niewielu, ponieważ zrobiło się późno i większość poszła spać.
...
W nocy wiatr przygnał ciężkie chmury i ranek przywitał ich deszczem. Melisa wyszła przed gospodę,
aby sprawdzić, czy mocno pada. Stała na ganku pod daszkiem i patrzyła na spadające krople.
- Ale pogoda - usłyszała niespodziewanie. To Miecio stanął obok niej.
- A ja lubię deszcz - uśmiechnęła się.
- Też lubię, ale nie wtedy, gdy muszę iść.
- Rzeczywiście. Niestety, musimy dzisiaj wracać.
- Szkoda - zmartwił się Miecio.
- Też załuję. Bardzo lubię ...wieś.
- O tak.
Rozmowa nie kleiła się za bardzo. Oboje byli zmieszani, choć widać było, że mogliby powiedzieć
sobie znacznie więcej. Miecio chciał opowiedzieć o swoich badaniach naukowych. Melisa o
marzeniach o gospodarstwie.
- A wiesz... - zaczął Miecio.
- Tak?
- ...Że średniej wielkości chmura deszczowa ma ponad 100 000 ton wody?
- To strasznie dużo.
- Acha.
I znowu nastała cisza. Słychać było tylko krople deszczu uderzające o daszek.
- Ale pogoda - usłyszeli nagle i oboje aż podskoczyli. - Nie będzie łatwo iść w takim deszczu -
ciągnęła Gosia, bo to ona wyszła na ganek. - Mam nadzieję, że się nie pochorujecie. Moja
kuzynka...
- Daj spokój, Gosia - przerwał Miecio. - Nie strasz Meliski.
- O, co ja słyszę? Meliski?
Myszka i szczur zmieszali się bardzo. Na szczęście pod daszek przyszła reszta myszek i zrobiło
się głośno. Gosia pociągnęła Miecia do gospody.
- Mam nadzieję, że nie interesujesz się zbytnio tą ... Melisą. Ona przecież jest tylko ... myszką.
- Nie rozumiem - powiedział zmieszany Miecio.
- Już ty tam rozumiesz - zezłościła się Gosia. - Mówię ci przecież, że ona nie jest dla ciebie.
- Przecież my tylko rozmawiamy.
- Dobrze, dobrze. Już ja swoje wiem - powiedziała, ... a potem poszła zamówić śniadanie dla
całej rodziny.
...
Prawie wszystkie koleżanki Melisy po powrocie ze wsi miały katar, a nawet kaszel. Jednak
ona była najbardziej chora. Już trzeci dzień miała gorączkę. Trzeba było iść po lekarza.
Miętus, który bardzo lubił Melisę, wybrał się więc do wsi. Po przybyciu na miejsce poszedł
prosto do gospody, gdzie w pokoiku na piętrze mieszkał lekarz. Niestety, nie było go w domu.
Był na egzotycznej wycieczce z koleżanką z apteki. O tym wszystkim dowiedział się Miętus od
właściciela gospody. Rozmowie tej przysłuchiwał się szczur Mieciu, który przy drewnianym stole
spokojnie studiował nową książkę. Na dźwięk imienia Melisa zerwał się i podszedł do Miętusa.
- Czy chodzi o wielkooką myszkę Melisę z lasu? - spytał zaniepokojony.
- Tak. Znasz ją?
- Znam. Była tutaj na urlopie. Mówisz, że jest chora?
- Gorączka i kaszel. A lekarza nie ma.
- Moja siostra zna się na chorobach. Może mogłaby pomóc? - zaproponował Miecio.
- Jasne - ucieszył się Miętus. - Jest gdzieś tutaj?
- Mieszkamy obok gospody.
Miecio zabrał tylko swoją książkę i szybko poszli do domu szczurów.
- Melisa? - krzyknęła Gosia na wiadomość o chorobie. - Mówiłam, że tak będzie. Jak zwykle
miałam rację. No nic. Trzeba się zbierać. Spakuję się tylko i ruszamy. - Gosia tak jak szybko
mówiła, tak też szybko robiła inne rzeczy. Raz, dwa i była gotowa.
- Idziemy, panie Miętus. ...A ty dokąd Mieciu się wybierasz?! - wykrzyknęła, zobaczywszy szczura
gotowego do wyjścia, z plecakiem na ramionach.
- Idę z tobą - odpowiedział.
- Przecież już o tym rozmawialiśmy. To nie ma sensu.
- Gosia, daj spokój. Idę.
- Jesteś całkowitym dziwakiem!
- Może i jestem, ale lubię ją i nikt tego nie zmieni - powiedział, groźnie patrząc na Gosię ,
i na ...Miętusa, który nie miał pojęcia, o co chodzi.
...
W domu myszek nic się nie zmieniło. Melisa nadal miała gorączkę, katar i okropny kaszel, ale
na szczęście nie było gorzej.
- No, kochana - przywitała się Gosia. - Zaraz się za ciebie zabierzemy.
Melisa rozkaszlała się na powitanie, ale zaraz uśmiechnęła się, dostrzegając Miecia, który
niepewnie zatrzymał się w rogu pokoju.
- Ależ ty masz kaszel - z troską powiedziała Gosia. - Trzeba koniecznie ugotować syrop.
Podajcie mi mały garnek z wodą - rządziła szczurzyca, wyciągając zioła z
torebki. - Na razie weź tran i wyciąg z czosnku. ...Co my tu jeszcze mamy? ...Bańki!
Koniecznie musimy postawić ci bańki.
Melisa z niepokojem przyglądała się tym wszystkim specyfikom.
- Nie bój się, kochana - pocieszała ją Gosia. - Zobaczysz, trochę będzie nieprzyjemnie,
ale potem trzy dni i będziesz zdrowa.
Wydając kolejne polecenia myszkom, szczurzyca poszła gotować syrop.
- Słuchaj Gosi - odezwał się spod ściany Miecio, ośmielony tym, że zostali sami. - Jest w tym
dobra.
Szczur zbliżył się do łożka Melisy.
- Jak teraz wygląda wieś? - spytała, chociaż od jej pobytu na wsi minęło zaledwie parę dni. -
Słońce znowu się pojawiło. Pewnie jest ładnie.
- Ładnie - potwierdził Miecio. - A najładniej przy drodze koło gospody. W czasie ostatniego
deszczu spadło pełno kasztanów.
- Lubię kasztany - uśmiechnęła się Melisa. - I żołędzie. Ale we wsi nie ma dębu, prawda?
- Jest, na samym skraju.
- To byłoby skąd wziąć słoniki żołędziowce do hodowli - ucieszyła się.
- Z pewnością - powiedział Miecio. - Nie wiedziałem, że interesujesz się słonikami - zdziwił
się szczur. - A wiesz, że słoniki można czasami znaleźć na kasztanowcach?
- Nie wiedziałam - tym razem myszka była zaskoczona. - A skąd ty w ogóle wiesz o słonikach?
- Nic takiego - zaczął skromnie Miecio. - W wolnych chwilach badam życie owadów.
- To niesamowite. - Melisa uniosła się na łóżku. - Bardzo lubię owady. Chciałabym kiedyś mieć
gospodarstwo, ...z konikami polnymi, bożymi kówkami i ze ...słonikami.
- Gdybyś chciała... - Miecio usiadł obok niej. - Gdybyś chciała, mógłbym ci pomóc.
Miło było na nich popatrzeć, jak tak rozmawiali. Miecio mógł w końcu opowiedzieć o swoich
badaniach naukowych, a Melisa o marzeniach o farmie. Byli naprawdę szczęśliwi.
- Syrop gotowy. - Do pokoju wpadła Gosia z garnuszkiem.
Miecio zerwał się. Melisa schowała głowę pod kołdrę. Gosia uważnie spojrzała na nich, w mig
oceniając sytuację i tylko powiedziała.
- Coś mnie kręci w nosie. Chyba będę miała katar. Czy ktoś może mi dać chusteczkę? Albo nie,
żartowałam. Chusteczkę mam w plecaku.
I wszyscy serdecznie roześmiali się.
------------------------
* gossip - ang. plotka, plotkarka, plotkować
|
|