|
- Są delfiny, które pływają w oceanie i są delfiny, które pływają tylko w wannie -
rozmyślał filozoficznie Delfinek.
Właściwie nic nie miał przeciwko pływaniu w wannie. Jego wanna była bialutka,
wypełniona czystą wodą, zawsze z dodatkiem pachnącego płynu do kąpieli.
A jeszcze te kafelkowe ściany - turkusowe... Marzenie.
- Taki właśnie kolor ma ocean - rozmyślał w dalszym ciągu Delfinek, zażywając
wieczornej kąpieli w doborowym towarzystwie gumowej ośmiornicy.
- Co się tak rozmarzyłeś? - spytała Ośmiorka.
- A dlaczego myślisz, że marzę? - odpowiedział pytaniem, marszcząc przy tym brwi;
niezadowolony, że ktoś odkrył to, co powinno zostać ukryte.
- Zrobił ci się szeroki uśmiech na twarzy i oczy miałeś rozwodnione.
- Rozwodnione - obruszył się. - A niby, jakie mam mieć, skoro cały dzień moczę się w
wannie - prychnął i zanurkował.
Puk! Stuknął głową w dno. Coś było dzisiaj nie tak. Wanna jakaś ciasna. Niby taka sama
jak wczoraj, a jednak inna. Mniejsza. Właśnie, mniejsza! Zawsze była dobra, zawsze.
... Ale dzisiaj z rana na drzwiach łazienki zawisł plakat. Były na nim delfiny fantastycznie
wyskakujące nad wodę. A woda? Wielki, olbrzymi, kafelkowy ocean. To była przyczyna zmniejszenia
się wanny.
- Delfinek wynurzył się i podpłynął do Ośmiorki. - Chciałabyś zobaczyć ocean?
- Nie zastanawiałam się nad tym.
- Ja też. Nigdy. Ale dzisiaj myślę, że chciałbym zobaczyć ocean.
- Masz problem? Rozwiąż go - oznajmiła nieuważnie, zajęta odbijaniem piłeczki każdą
z macek po kolei.
- Czy ty mnie słuchasz? - krzyknął Delfinek. - Tu nie chodzi o wyskoczenie z wanny do
miski. Tu chodzi o zobaczenie o c e a n u!
- Aaaaa. No i pomyliłam się. Nie krzycz tak, bo mi się macki plączą.
Rzeczywiście, trzecia z piątą zawiązały się w supełek, a piłka wylądowała przed pyszczkiem
Delfinka. Odrzucił ją nosem w drugi koniec wanny.
- Dziewczyno, ja mam poważny problem. Muszę! Muszę zobaczyć ocean, bo już duszę się w
tej wannie.
- Dobra, dobra. Nie denerwuj się. Zaraz coś wymyślę. Tylko się rozplączę - Ośmiorka
zajęła się sobą. - No, udało się. Teraz możemy spokojnie pogadać. Poszukaj sobie
wygodnego miejsca. Odpręż się.
- Uff - Delfinkowi brakowało cierpliwości.
- Słyszałam dzisiaj rano, że nasza dziewczynka wybiera się z rodzicami
na wakacje. Mówiła, że za tydzień będzie się kąpać w oceanie. To zresztą ona przyczepiła ten
plakat.
- I dopiero teraz mi mówisz?! - Delfinek wyskoczył nad wodę, zrobił salto i z
radosnym pluskiem wrócił na swoje miejsce.
- Wcześniej nie interesowały cię wielkie zbiorniki wodne - obruszyła się Ośmiorka. - Byłeś
bardzo zadowolony z naszej wanny.
...
Dni do wyjazdu płynęły normalnie, tak jak zawsze, ale nie Delfinkowi. Jemu wlokły się
jak krople spadające z nieszczelnego kranu,... monotonnie. Kap, kap, kap i tak siedem razy
jak siedem dni tygodnia. Wreszcie nadszedł TEN dzień. Delfinek wylądował w plecaczku razem
z innymi bardzo potrzebnymi rzeczami. Spędził tam całą podróż. Nie przeszkadzało mu to aż
tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Był już pewien, że zobaczy ocean i to podtrzymywało
go na duchu. Wyobrażał sobie, jak jest piękny, duży, niebieski. Czekał też na spotkanie
z delfinami.
Jak to zwykle z podróżami bywa, ta też się skończyła. Delfinek po długiej przerwie
zobaczył słońce, palmy i ... no jasne, ocean. Rany, ile tu jego było! Całe, całe mnóstwo.
Do wody. Natychmiast. Hura! Ciepło, mokro, fantastycznie, zielono.
- Zielono mi - nucił Delfinek pławiąc się w bezmiarze oceanu.
- Hej koleś, coś taki niewyrośnięty? - usłyszał niespodziewanie.
O rety, tuż obok niego płynął wielki ... wielki ... delfin!
- Jejku, to ty? - zawołał.
- Czy my się znamy?
- Jasne, że się znamy, tzn. ja cię znam. Wisisz u mnie w łazience. Oglądaliśmy cię razem
z ośmiornicą. W końcu cię polubiła. Ale ona się zdziwi. Człowieku, jak ja chciałem cię
poznać - rozgadał się Delfinek.
- Zaraz, zaraz. Przede wszystkim - Dolfek jestem. A teraz, po kolei. Co to jest
łazienka i o co chodzi z tą ośmiornicą? Że się zdziwi, to rozumiem, ale że mnie polubiła?
- Tak, tak. Wiesz, w łazience jest taki ocean. Nie. W zasadzie nie ocean. To tylko parę
kropel oceanu.
- Czyli nic ciekawego. A co z daniem głównym?
- Jakim daniem głównym? - teraz Delfinek nic nie rozumiał.
- Z ośmiornicą, rzecz jasna.
- Wiesz co. Ale ja cię dalej nie rozumiem.
- Oś-mior-ni-ca. Jasne?
- Rozumiem, co mówisz, ale nie rozumiem, dlaczego moją przyjaciółkę nazywasz daniem.
- Czy wy w tej twojej łazience nie jadacie ośmiornic?
- A czy wy w tym twoim oceanie jadacie ośmiornice? - powoli, nie dowierzając temu,
co sam mówi, spytał Delfinek.
- Osobiście wolę ryby, ale od czasu do czasu, czemu nie. I ośmiornicę przekąszę.
Delfinek wzdrygnął się z oburzenia. Cały zachwyt oceanem i tym wspaniałym, wielkim delfinem
minął. Odwrócił się i bez słowa odpłynął. Było mu bardzo smutno. Chciał wracać do
domu. - I po co ja tu przyjechałem? - myślał.
- Hej, mały, poczekaj - Dolfek podpłynął do niego. - Rozumiem, że macie inne zwyczaje
niż my. No, nie chciałem zrobić ci przykrości. Dawaj płetwę na zgodę.
- Nie mam ochoty - smutno powiedział Delfinek. - Myślałem, że jesteście inni.
- Tak bywa, mały. Wyjechałeś w świat i odkryłeś coś, co ci się nie spodobało,
ale ... możesz jeszcze odkryć coś, co ci się spodoba. Dasz się namówić na małą wycieczkę?
Miał tu zostać jeszcze tydzień. Jakoś ten czas trzeba było zapełnić. Może chociaż
spróbowałby zrozumieć te stworzenia, które wyglądały jak on, nazywały się jak on,
ale niestety były różne od niego.
- Zgoda. Możemy spróbować - powiedział z ociąganiem.
Zawrócił i popłynęli razem. Niby razem, a jednak osobno. Jeszcze musiało dużo wody upłynąć,
by się poznali i zrozumieli. Dolfek zaprowadził go do swojej rodziny. Małe, duże, średnie
delfiny pływały koło niego i pytały. O wszystko. Gdzie mieszka, jak wygląda wanna, jak
minęła podróż, kto jest jego ulubionym aktorem. Wszystko, dosłownie wszystko je interesowało.
Skakały przy tym i nurkowały. I znowu skok i siup, pod wodę. Ależ szaleństwo!
Nagle delfiny znieruchomiały. Potem szybko zbiły się w kulę. Dolfek pociągnął delfinka
do środka, gdzie były już maluchy razem ze starszymi, słabszymi delfinami. Jeszcze
nie było widać zagrożenia, ale one już wyraźnie słyszały. Zbliżał się wróg.
- Co się dzieje? - spytał Delfinek starszego kolegę, który zasłaniał go swoim ciałem.
- Orki - bardzo poważnie odpowiedział Dolfek.
Delfinek nie pytał dalej. Z toni oceanu wyłoniły się dwa wielkie, czarno-białe cielska.
To były one. Orki. Ponuro przyglądały się bojowo nastawionym delfinom. Szczerzyły zęby,
ale nie podpływały bliżej. Delfinek zerkał zza swoich towarzyszy. Jak to dobrze, że nie
musiał stać w pierwszym rzędzie. Tutaj, w środku, czuł się bezpiecznie.
Orki okrążyły stado, a potem niespodziewanie odpłynęły. Dlaczego zrezygnowały? Może było
ich za mało, a może zainteresowały się czymś innym. Nie wiadomo.
- Tym razem się udało - odetchnął Dolfek. - Widzisz, mały, czasami i dla nas nie jest
tu bezpiecznie. Ale co tam. Szkoda dnia. Idziemy popływać?
Delfinek czuł, że wydarzyło się coś ważnego. - Dziwne miejsce ten ocean - pomyślał.
- Piękny i niebezpieczny. Delfiny są wrogami ośmiornic, a z kolei orki są wrogami
delfinów. Życie w wannie jest jednak dużo prostsze.
...
Tydzień wakacji minął szybko. Cały ten czas Delfinek spędził ze swoimi oceanicznymi
braćmi. W miarę poznawania ich życia rozumiał je coraz lepiej. Tak jak on były ciekawe
świata. Tak jak on lubiły pływać i skakać nad wodę. Tak jak on lubiły ośmiornice,
choć ... w inny sposób.
Tydzień się skończył i czas było wracać do domu.
- Pozdrów Ośmiorkę - uśmiechnął się zawadiacko Dolfek, żegnając z Delfinkiem.
Podróż powrotna minęła szybko. Ani się obejrzał, jak znalazł się w łazience z
turkusowymi kafelkami.
- Nareszcie w domu - zawołał uradowany, lądując w ukochanej wannie.
- Ej, widzę, że się stęskniłeś. Jak po urlopie? - przywitała go Ośmiorka. - Opowiadaj.
Jaki jest ocean?
- Ooo, ogromny. I ciepły. Zielono - niebieski jak nasze kafelki.
- A delfiny?
- Delfiny? No cóż? Podobne do mnie, tyle że większe.
- Coś ty jakiś mało gadatliwy - Ośmiorka przyglądała mu się uważnie. - Coś się stało?
- Eee, zmęczony jestem - Delfinek odwrócił głowę. Ciężko było to wszystko opowiedzieć.
Może potem. Teraz chciał po prostu odprężyć się i pobyć w domu. Stęsknił
się za nim bardzo. Nawet nie wiedział, że tak bardzo. Tutaj wszystko było dużo prostsze.
- No i na szczęście nie było orek - uśmiechnął się do swoich myśli.
- Chyba będę musiała sama udać się nad ten ocean - powiedziała Ośmiorka.
- Sama? Nigdy - ożywił się Delfinek. - Najwyżej ze mną. Albo wcale.
Ośmiorka zmarszczyła brwi. Coś tu było nie tak. Ale nie pytała. Będzie miał ochotę,
to sam powie - pomyślała.
- Aaa, my tu gadu-gadu, a ja mam dla ciebie niespodziankę - ośmiornica uśmiechnęła
się. - Poczekaj chwilę.
Popłynęła na drugi koniec wanny, gdzie na moment zniknęła za stateczkiem.
- Ciekawe, co to może być - zastanawiał się Delfinek, odrywając się od trudnych myśli.
Ośmiorka wypłynęła, trzymając kogoś za płetwę.
- Przedstawiam ci Karolkę.
Dziewczyny podpłynęły bliżej.
- Nie, to niemożliwe - wyrwało się Delfinkowi.
- Co niemożliwe? I jak ty witasz sąsiadkę? - oburzyła się Ośmiorka.
- Yhy, yhy - zachłysnął się Delfinek. - Sąsiadkę?
Przed nim, na wyciągnięcie ręki, pływała ... mała czarno-biała ... orka.
- Dzień dobry - powiedziała, uśmiechając się niewinnie.
- Eeee, ... witam - powiedział Delfinek z ociąganiem i podał jej płetwę.
- Ech, coś mi się zdaję, że życie w wannie
wcale nie musi być takie proste - pomyślał.
|
|