- Idź posprzątaj zabawki w swoim pokoju –
powiedziała mama do Maćka.
- Oj mamo – chłopiec nie znosił sprzątania.
Mama nalegała, więc co było robić. Maciek ze
skwaszoną miną powlókł się do pokoju.
Nacisnął klamkę, ale drzwi nie chciały się
otworzyć. Chłopiec jeszcze raz spróbował. Drzwi ani
drgnęły. Maćkowi wydawało się, że
ktoś trzyma je z drugiej strony.
- Chcę wejść! – zakrzyknął Maciek.
- A kto ty jesteś? – coś zachrypiało ze
środka.
- Jak to kto? Maciek! To mój pokój. Otwieraj! –
wrzasnął chłopiec i z całej siły
popchnął drzwi. Ten ktoś w środku musiał
ustąpić.
Zdenerwowany Maciek wpadł do pokoju. Na jego krześle, przy
jego stoliku siedział dziwny chłopiec.
- Kto ty jesteś i co tutaj robisz? – spytał Maciek.
- Jestem Pan Bałagan – odpowiedział przybysz.
– Czemu się tak dziwisz? W końcu to ty mnie tutaj
zaprosiłeś.
- To jest mój pokój i tylko ja mogę w nim mieszkać –
Maciek był bardzo zaniepokojony, ale nie dał tego po sobie
poznać.
Pan Bałagan podszedł do chłopca i
wyciągnął do niego rękę. – Może
spróbujemy się zaprzyjaźnić?
Maciek dokładnie przyjrzał się nieproszonemu
gościowi. Bałagan był niewysoki. Miał, tak jak
chłopiec, niebieskie oczy i jasne włosy. Tylko że jego
włosy były mocno potargane. Przez ramię Bałagana
przewieszona była wielka dziurawa torba, z której przy
najmniejszym ruchu wysypywały się różne przedmioty.
- Zabawny człowieczek – pomyślał Maciek, a
głośno powiedział – Musisz przynieść
sobie jakiś materac. We dwójkę nie zmieścimy się
na moim łóżku.
Za godzinę Pan Bałagan wrócił razem z materacem ... i
od tej pory zamieszkał w pokoju Maćka. Mieszkałby tam
pewnie do dzisiaj, gdyby nie pewne zdarzenie.
Była sobota i Maciek nie poszedł do przedszkola. Od rana
bawił się samochodami z Bałaganem. Na podłodze
było mnóstwo zabawek. Nawet książki pospadały z
półek. Ale chłopcu i Panu Bałaganowi to
zupełnie nie przeszkadzało.
Niebieski miś miał jednak tego dosyć.
Postanowił dostać się do swojego kosza wiklinowego. W
końcu to był jego dom. Zdesperowany ruszył przed
siebie. Długo przedzierał się przez porozrzucane klocki.
Niestety, gdy już, już miał włożyć
nogę do kosza, wpadł na niego rozpędzony samochód.
- Auuu! Boli! Moja noga! – płakał niebieski miś.
Maciek szybko podbiegł do półki, gdzie zawsze
leżały przybory lekarskie. Ale półka była pusta.
- Gdzie jest bandaż? – zawołał Maciek do Pana
Bałagana.
- Nie mam pojęcia – spokojnie odpowiedział
Bałagan.
Maciek nerwowo biegał po pokoju. Rozgarniał rękoma
porozrzucane zabawki, ale nigdzie nie było torebki z
bandażem. A miś cały czas cichutko płakał w
kącie pokoju.
- Nic tutaj nie mogę znaleźć – wołał
zrozpaczony chłopiec. W tym momencie przestraszony
zauważył, że Pan Bałagan nie jest już
małym chłopcem. Przez ten czas, gdy mieszkali razem,
Bałagan mocno urósł. Był olbrzymi!
- To wszystko przez ciebie. Idź sobie! –
krzyknął Maciek do Pana Bałagana, który przewalał
mu się pod nogami. ... I zaraz zrobiło mu się
głupio. W końcu to on zaprosił go do siebie. Do tej
pory świetnie im było razem.
- Nie chcę mieć takiego przyjaciela. Teraz muszę
ratować misia – pomyślał Maciek i szybko
zaczął zbierać zabawki. Klocki do koszyka,
książki na półkę, żołnierzyki do
pudełka. Szybko! Szybko! Pan Bałagan kurczył się
coraz bardziej, aż stał się zupełnie maleńki.
I wtedy właśnie znalazł się bandaż.
- Nareszcie! – Maciek podbiegł do misia i
zabandażował mu chorą nogę, a potem stanowczym
głosem powiedział - Już nigdy nie będę
przyjaźnił się z Panem Bałaganem. Obiecuję!
Maciek położył misia do kosza wiklinowego. Potem
rozejrzał się po pokoju i sprawdził, czy wszędzie
jest porządek. Na koniec zajrzał do małego
pudełka z drobiazgami.
- A, tutaj się schowałeś – zawołał
chłopiec wesołym głosem.
W pudełku skulony siedział Pan Bałagan.
- Tutaj możesz mieszkać – przyzwolił Maciek.
– Czasami będziesz mógł pobawić się ze
mną. Ale pamiętaj! Po zabawie zawsze musisz wracać do
pudełka.
|