- Kochanie, może założysz czerwoną sukienkę? - spytała Mama Królowa
córkę - Królewnę Różę.
- Nie! - odpowiedziała stanowczo Królewna. - Chcę różową.
- To może białe buciki? - zachęcała Królowa.
- Nie! Różowe!
Różowa sukienka, różowe buciki, różowe rajstopy, a nawet
różowa ...korona. Królewna Róża uwielbiała kolor różowy i
nikt, w całym królestwie, nie potrafił jej przekonać, że inne
kolory też są ładne. Mimo wszystko każdy co jakiś czas próbował.
- Może zje dzisiaj Królewna płatki z mlekiem na
śniadanie? - spytała Kucharka.
- Nie, dziękuję. - Skrzywiła się Królewna. - Wolę budyń poziomkowy.
- A może na obiad podam sałatkę warzywną?
- Nie, dziękuję. - Królewna była stanowcza. - Zjem różową szyneczkę.
Po śniadaniu Królewna Róża bawiła się z Nianią w pokoju zabaw. Oczywiście
były tam różowe ściany, różowy dywan i różowe zabawki.
- Królewno, masz ochotę porysować? - spytała Niania.
- Tak! Tak! - Podskoczyła Róża z radością.
Niania podała jej kolorowe kredki. Królewna wybrała jedną - ...różową!
Narysowała nią piękny kwiat róży.
- Może dorysujesz listki? - zaproponowała Niania.
- Nie, Nianiu. - Pokręciła głową Królewna. - Nie lubię zielonego.
Cóż było robić? Nie można przekonać Królewny, jeśli ona stanowczo czegoś
nie chce.
W pałacowym ogrodzie Królewna miała własny zakątek. Rosły tam tylko różowe
kwiaty, a ścieżki wysypane były różowymi kamyczkami.
Po zabawie Królewna siedziała w ogrodzie na różowej ławce i czytała książkę.
Specjalnie dla niej wydrukowaną - z bladoróżowymi kartkami i ciemnoróżowymi
literkami.
Świeciło słońce. Królewna z zainteresowaniem przewracała kartki. Nie
zauważyła ciemnych chmur na niebie, szczególnie, że słońce cały czas mocno
świeciło. Nagle! Kap, kap, kap... Pojedyncze krople deszczu spadły na
książkę. Królewna zerwała się i pobiegła do altanki. Z ciekawością
przyglądała się nieznanemu zjawisku. W tym samym czasie świeciło słońce
i padał deszcz. Po chwili, nieoczekiwanie, na niebie zaczęły pojawiać
się kolory: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i
fioletowy. Kolory powoli ułożyły się w łuk, który zawisł nad
ogrodem.
- Jakie to piękne! - wykrzyknęła Królewna. Nie mogła oderwać oczu od nieba.
Deszcz przestał padać, a łuk był coraz bledszy, i bledszy. Aż zniknął
zupełnie.
Królewna Róża pobiegła do pałacu.
- Tato! Tato! - zawołała, wpadając do królewskiej komnaty. - Widziałeś
to na niebie?
- Nie, córeczko - odpowiedział Tata Król, przeglądając bardzo ważne
papiery.
- Tato! - Róża pociągnęła Króla za rękaw. - To było przepiękne!
- Tak? - zainteresował się. - A co to było?
- Właśnie nie wiem - zmartwiła się Królewna. - Ale zaraz to narysuję!
I wybiegła z komnaty.
- Nianiu! - zawołała. - Nianiu! Poproszę kredki!
Zaniepokojona Niania wyjrzała z pokoju zabaw.
- Kredki? - spytała zdziwiona. - Wszystkie?
- Tak! Koniecznie wszystkie! - potwierdziła Róża.
Niania w pośpiechu przyniosła pudełko z kredkami. Królewna usiadła
przy biurku Taty i zaczęła rysować:
- Najpierw świeciło słońce. - Żółtą kredką narysowała słońce.
- Potem padał deszcz. - Na kartce pojawiły się niebieskie kreseczki.
- A potem były te paski. - Kolorowy łuk zabarwił rysunek.
- A, teraz już wiem - ucieszył się Tata Król. - To była tęcza!
- Tęcza?- zainteresowała się Królewna. - A czy mogę mieć taką w pałacu?
- Wszystko zależy od ciebie - odpowiedział Tata Król. - Ale, ale... Zobacz,
pierwsza tęcza już pojawiła się u nas.
Rzeczywiście. Zdziwiona Królewna spojrzała na rysunek. Miała swoją tęczę.
A potem to już w całym pałacu nastąpiły wielkie zmiany: malowanie ścian,
nowe meble, kolorowe obrazki. Świat Królewny Róży nabrał tęczowych barw,
chociaż różowy nadal pozostał jej ulubionym kolorem.
Ale najpiękniejsza rzecz powstała w ogrodzie Królewny. Zbudowano tam
fontannę. W jej strumieniach słońce wywoływało tęczę, która mieniła się
kolorami: czerwonym, pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim i
fioletowym. W słoneczne dni Królewna Róża siadała na różowej ławce i
z zachwytem obserwowała tęczowy świat.
|